"Totalna porażka"
Wstał kolejny dzień, nastawiłam budzik na 7:30 żeby dzisiaj spokojnie wstać i zdążyć bez pośpiechu.
Wywlekłam się powolutku z łóżka, oczy miałam podkrążone, ledwie co stałam na nogach. Od razu zeszłam napić się mojego napoju energetyzującego...soku pomarańczowego, zawsze stawia mnie na nogi.
Potem wyciągnęłam sobie kanapkę ze wczoraj z kolacji, była z serem. I z anapką w ręku ruszyłam w stronę łazienki. Nagle zadzwonił dzwonek od drzwi. Podeszłam do drzwi i otworzyłam bez zastanowienia, a nagle w drzwiach stali Naruto, Gaara, Sasuke, Sakura, Hinata i Ichigo....cała banda, trzasnęłam drzwiami i się zaczerwieniłam, byłam w samym szlafrku, usłyszałam śmiech. Miałam zawał. Zawiązałam szlafrok i otworzyłam drzwi jeszcze raz.
-Hej co wy tu robicie??? - Spytałam cały czas czerwona jak burak.
-Przyszliśmy heh po ciebie hehe żebyś heh znowu hehe się nie hehe spóżniła heh - mówił Naruto ciągle się śmiejąc, ale to była siara. 7:30 to kurcze też za póżno??!!
Poszłam się ubrać żeby móc wyjść, ale caly czas myślałam o tym jaką siarę sobie zrobiłam...masakra. Wyszłam gotowa.
-No..to idziemy.
-Jasne, idziemy.
Chwyciłam Naruto za rękaw i odeszłam z nim na chwilę do tyłu.
-Naruto co ty odwalasz, zonwu?? Co to za wataha miał być Gaara i ty, zebrałeś całą bandę.
-Hinata powiedziała o treningu prawie wszystkim. No i jak wstałem to już czekali pod dżwiami.
-No nie.....
I po chwili poszliśmy do przodu do reszty.
-mam pomysł - Odezwał się Ichigo.
-Możemy zrobić zawody kto ma silniejszy cios??!!
-Nie proszę...
-Himiko, no co ty to świetny pomysł - mówiła lub najlepszą umjejętność Sakura.
-Grrr - jęczałam sobie pod nosem.
Doszliśmy na tę samą polanę w lesie co wczoraj. Uśiedzliśmy na tym pieńku co wczoraj siedziała tam Hinata i Naruto.
-kto zaczyna? - Mówił Sasuke poważnym jak zwykle głosem.
-Ja, ja!! - krzyczł Naruto
Naruto wyszedł na środek i użył swojego sexi jutsu. Chłopacy prawie pomdleli, narazie było śmiesznie.
Jako drugi wystąpił Sasuke. Rozwalił ok 6-7 drzew i przy okazji zorał troszkę ziemię ;]
Potem Gaara, nieżle z tym swoim piaskiem wymiata...I tak dalej
Sponiewierali nieźle polanę. Wystąpili wszyscy, nawet Sakura przeryła trochę ziemię.
Aż doszło do mnie.
Chciałam rozwalić drzewo, podeszłam, skupiłam się i rozwaliłam soie rękę. Wszyscy wybuchli śmiechem. Ale to był wstyd.
Z jednej strony było mi smutno, a z drugiej wzrastała mi chęć do nauki, treningów i męczenia się.
Wczoraj kolano, dzisiaj ręka. Wszyscy padali ze śmiechu. A mi łza spłynęła po policzku i uciekłam. Skacząc po drzewach, i z zawziętości skakałam tak szybko jak nigdy i nie spadłam. Dotarłam do domu zamknęłam drzwi. Zadzwoniłam do Rukii żeby to ona przyszła do mnie, bo niedam rady. Zgodziła się.
***
Czekałam, aż nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Zbiegłam szybko.
-Rukia??
-No... - mówił śmiesznym głosem Naruto
-Naruto....czego chcesz??!! Ośmieszyłeś mnie!!
-Ja...ja niechciałem, otwórz, proszę.
-Nie wybaczę ci tego - mówiłam płacząc.
-Himiko, nie płacz, proszę, przepraszam Cię.
-I powoli otworzyłam drzwi. - A on rzucił się na mnie i przytulił krzycząc przeprasza, przepraszam.
Zaczerwieniłam się. nagle na drodze zobaczyłam Hinatę.
-Na...Naruto...?? - odezwała się.
-Hinata?! - krzyknął Naruto, puścł mnie.
Ona uciekła.
-Himiko przepraszam, jutro przydę!! Pa - i pobiegł za Hinatą
-Nie rozumiem tego chłopaka - mówiłam sobie po cichu.
I zamknęłam drzwi. znowu ktoś zapukał. Otworzyłam.
-Rukia, dobrze że jesteś, wejdź. - Usiedliśmy w pokoju i rozmawialiśmy.
-No to co się stało.
-Naruto....
-Co ci zrobił?? Zbić go??
-Nie, nie już mnie przeprosił....ale to totalne pośmiewisko.
-Znowu ten trening
-To..to Ichigo wymyślił!!
-Już dobrze zapomną o tym.
Rozmawialiśmy tak kilka godzin.
-No ciemno się robi. Muszzę iść jetstem potrzebna gdzie indziej, ćwicz więcej...a nie śpisz.
-Hehe, to pa Rukia.
Zostałam sama, trochę pomyślałam, pokręciłam się po domu i poszłam spać. Od jutra biorę się do roboty. Jeszcze zobaczą...
Od jutra...naprawde będzie akcja.....